Rozwód to nie wstyd. Rozwód to rozwód

Rozwód w skali stresu to drugie po śmierci współmałżonka najbardziej stresujące doświadczenie w naszym życiu. Słyszałam w swojej pracy psychologa już wiele historii rozwodów. Burzliwych i tych mniej. W zgodzie i niezgodzie. W zaskoczeniu i w przemyśleniu. Historii jest tyle, ilu ludzi. Ale jedno jest wspólne – każdy rozwód to mieszanka emocji.

W sidłach emocji

W zależności od okoliczności różne są proporcje tej mieszanki. Na liście mogą pojawić się: strach, złość, żal, żałoba, smutek, gorycz. Ale nie tylko, bo często pojawia się ulga, radość, spokój, nadzieja. Czasem osoby karcą się za to, że czują ulgę, bo przecież powinien być smutek. Albo nie dopuszczają złości, bo„nie ma co już teraz się awanturować”. Emocji jest mnóstwo. Pytanie, które będziemy potrafili do siebie dopuścić i naprawdę je przeżyć, bo czuć to jedno a przyznać się do nich przed sobą, to coś zupełnie innego.

Decyzja o rozstaniu to trudna decyzja, która pociąga za sobą ogrom zmian. Od tych logistycznych po emocjonalne. Od zmiany drogi do szkoły, po święta w dwóch domach. Od pakowania walizek, po odkręcanie wyjazdu z przyjaciółmi. Od wyjaśniania „nie, ciociu, przyjdę sam”, po „wypełnianie” wniosku o zmianę nazwiska. Nowa rzeczywistość dla dziecka. Nowa rzeczywistość dla nas. Nowa rzeczywistość dla wszystkich. To często duża zmiana, tak duża, że szukamy stałości, gdzie tylko się da. Kupujemy miesiącami tę samą herbatę, żeby nie męczyć się z kolejnym podejmowaniem decyzji. Trzymamy się tych samych zajęć zumby, żeby nie musieć wybierać. Trzymamy się tej samej pracy, bo sama perspektywa zmiany jeszcze jednej rzeczy w naszym życiu, rozkłada nasz mózg i serce na łopatki.

Osamotnienie w sieci wsparcia

Rozwód to też taki czas, kiedy życie się nam przerzedza. Ta zmiana wszystkiego sprawia, że często czujemy się w niej bardzo osamotnieni. Znajomi dzielą się po trochu: to tu, to tam. Rodzina przyjmuje strony, a my sami próbujemy składać na nowo to, co złożyć nam trzeba. I choć paradoksalnie rozwód to czas, kiedy właśnie najbardziej potrzebujemy wsparcia to zdarza się, że otoczenie, w którym funkcjonujemy, nie tylko nam go nie daje, ale też krytycznie odnosi się do naszej decyzji.

I jakby tego bólu było mało to dodatkowe dwa grosze dorzuca ocena innych. Otoczenie, często nie znając szczegółów, komentuje krytycznie decyzje o rozwodzie. Rodzice, rodzina, znajomi, sąsiedzi zamiast okazywania wsparcia i empatii mówią:

  • Zawiodłam się na nich.
  • Nie poradzili sobie.
  • Poddali się.
  • Nie tak go wychowałem.
  • Nie zależało im.
  • W głowie im się poprzewracało.
  • Wybrali prostszą drogę.
  • … i wiele wiele innych.

Słyszałam już tak wiele historii na warsztatach, w których ktoś właśnie ze względu na tę ocenę zwlekał z powiedzeniem publicznie o rozwodzie. Dlaczego? Mówili, że ta perspektywa „podwójnego rodzaju bólu” – sam rozwód i ocena innych – byłoby na raz nie do zniesienia. Nie mówimy więc długo rodzicom, dziadkom, znajomym, a przecież zdrowy system rodzinny w takich sytuacjach powinien być naszym oparciem, naszymi ramionami, w których możemy się wypłakać, wtulić i zatrzymać.

Zdarza się, że do tego wszystkiego dochodzi dla osób wierzących, w to lub tamto, jeszcze kontekst religijny. Może tak być, że jakaś religia na rozwód albo nie zezwala, albo ogranicza prawa osób rozwiedzionych w kontekście różnych obrzędów. W sprawy wiary nie będę wchodzić, bo to sprawa indywidualna każdego z osobna. Powiem tylko jedno – trudno mi uwierzyć, że Bóg, który jest Miłością chciałby kogokolwiek za cokolwiek karać.

Nie oceniajmy

Rozwód sam w sobie jest cholernie trudnym doświadczeniem, więc odciążenie każdego obszaru, który może dokładać cierpienia jest na wagę złota. Piszę o tym wszystkim, żeby następnym razem, jak ktoś w naszych rodzinach, otoczeniu, pracy podejmie decyzje o rozwodzie z tego czy innego powodu, zanim zaczniemy to oceniać, zapytajmy, jak się czuje i jak możemy ją lub jego wesprzeć.

Na sam koniec warto pamiętać, że rozwód to nie porażka. Rozwód to koniec wspólnej drogi. Może to właśnie sukces rozstać się w dobrym momencie. Z godnością, szacunkiem, zgodą? Może to właśnie jest sukces? Jedno jest pewne. Rozwód to nie wstyd. Rozwód to rozwód.

Psycholog, coach, blogerka
Psycholog specjalizująca się w tematyce autentyczności, wstydu i odwagi. Uczennica dr Brené Brown z Uniwersytetu w Teksasie. Więcej na temat Joanny możesz dowiedzieć się, odwiedzając jej stronę: www.joannachmura.pl

Przyłącz się do dyskusji: