Czy partnerowi na mnie zależy?

0

Kiedy prowadzę sesje indywidualne związane z tematem związków i relacji (szczególnie te kryzysowe), pojawia się pewien wątek, który bardzo często spędza ludziom sen z powiek. Jest to powracające pytanie “czy partnerowi/partnerce na mnie zależy?” (od tego momentu będę używał formy “partner” na określenie obu płci). Nieraz analizuje się pod tym kątem drobne gesty, a różnym pojedynczym zachowaniom przypisywane jest wtedy ogromne znaczenie. Nie byłoby w tym nic dziwnego – w końcu nasze głębokie postawy przejawiają się w codziennych, zwykłych sytuacjach – gdyby nie pewne powtarzające się wzorce, które do niczego dobrego nie prowadzą.

Bardzo często taki dylemat jest bowiem inicjowany przez jedną sytuację, w której jakieś zachowanie partnera powoduje u nas wrażenie, że mu na nas nie zależy. Następnie przypominamy sobie sytuacje podobne, które ten wniosek potwierdzają. Po serii negatywnych emocji zaczynamy obserwować partnera, czasem komunikując mu wprost swoje niezadowolenie, a czasem naokoło, poprzez różne formy biernej agresji. I wtedy, nieraz od razu, nieraz po długich kłótniach i okresach milczenia, partner w końcu robi coś takiego, co pomaga nam stwierdzić, że jednak mu na nas zależy i wtedy uspokajamy się. Aż do następnego razu.

Moim zdaniem generalne zastanawianie się w ten sposób nad tematem jest skazane na porażkę. Owszem, zdarzają się sytuacje skrajne – gdy masz partnera z zaburzeniem narcystycznym lub antyspołecznym, prawdopodobnie może mu na Tobie, Twoich uczuciach i potrzebach tak naprawdę nie zależeć i będzie to widać w większości sytuacji (i wtedy warto jak najszybciej coś z tym zrobić – skierować go na terapię lub rozstać się, ew. samemu pójść na terapię). Może też zdarzyć się (zapewne rzadziej) sytuacja przeciwna, w której przy każdym wydarzeniu masz wrażenie, że partnerowi na Tobie zależy. Wtedy żadnego problemu nie ma.

Jednak większość związków będzie przeżywała coś pomiędzy tymi dwoma skrajnościami. W jednej sytuacji partner zadba o ich potrzeby, czasem stawiając je ponad swoimi. A w innych nie. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka.

Dlaczego nie czujesz, że jemu/jej zależy

Jedną z nich, być może najbardziej niedocenianą, jest to, że każdy z partnerów może wyrażać troskę i zaangażowanie w zupełnie inny sposób. Przykładowo – ktoś wychowany w rodzinie, w której mówiło się do siebie sporo niemiłych rzeczy, ale jednocześnie pewien rodzaj wsparcia dla dziecka był oczywisty (np. robienie śniadań czy kupowanie ubrań), może uważać słowa za wyjątkowo ważny i niezwykły rodzaj wyrażania miłości, a drobne gesty zupełnie ignorować, gdyż zawsze szły one w parze z bolesnymi słowami. Tymczasem inna osoba, która słyszała wiele pustych deklaracji, może kompletnie nie zwracać uwagi na to, co się mówi i traktować ten kanał jako wirtualny, a patrzeć jedynie na to, co się fizycznie zrobiło. Niejednokrotnie takie osoby mogą stworzyć związek i można się wtedy założyć, że nieraz będzie to źródłem konfliktu.

A tymczasem takich kanałów – dla jednych kluczowych, dla innych o wiele mniej ważnych – może być więcej. Dla jednego kupno prezentu podczas służbowego wyjazdu świadczy o miłości, a jego brak – o braku zaangażowania, dla drugiego to kompletnie nieistotne drobiazgi. Podobne podejście można mieć do seksualności, uroczystości rodzinnych, pomocy w domowych obowiązkach, spędzania czasu z przyjaciółmi, spędzania czasu tylko ze sobą na rozmowie o sobie, robienia razem ciekawych aktywności lub nawet picia razem alkoholu. To wszystko sprawia, że w kwestii “zależy mu/niej na mnie czy nie” może wystąpić wiele nieporozumień i niejasności.

Ale jest też drugi powód, znacznie prostszy, niż różnice w sposobach komunikacji.

Po prostu relacje międzyludzkie są o wiele bardziej skomplikowane niż proste, zerojedynkowe stwierdzanie, czy komuś zależy czy nie. To jak bardzo partner chce w tym momencie zaspokoić Twoją potrzebę zależy od wielu czynników – od jego samopoczucia, wolnego czasu, świadomości Twoich potrzeb, kontekstu i wielu innych zmiennych. Inaczej będzie się zachowywał, gdy będzie niewyspany albo zdenerwowany rozmową z szefem. Inaczej, gdy zobaczy akurat piękny film o miłości. Inaczej, gdy spieszy się do pracy. Inaczej, gdy zobaczy, że jesteś smutna. Inaczej, gdy po raz dziesiąty tego samego dnia zwrócisz mu uwagę. Inaczej, gdy będą patrzeć na niego koledzy/koleżanki, a inaczej, gdy rodzina. Inaczej, gdy będzie na Ciebie wkurzony, a inaczej, gdy stęskniony.

Mamy tendencję, żeby o tym na co dzień zapominać.

Nawet w kontekście bardziej jednoznacznym i oczywistym – praktycznie każdemu będzie zależeć na zarobieniu większej ilości pieniędzy. Nie znaczy to jednak, że nigdy nie wybierzemy w danym momencie innego zachowania – oczywistym jest, że czasem ważniejszy dla nas będzie odpoczynek, wakacje, posiłek czy spotkanie z rodziną.

Mityczne myślenie

Według badań jedną z największych naszych iluzji jest zakładanie niezmiennych postaw u ludzi i ignorowanie wpływu sytuacji. W sytuacjach, które omawiam w tym artykule nieraz widzi się partnera jako stabilną, wręcz nieruchomą jednostkę, której albo zależy albo nie, niezależnie od tego, co się aktualnie dzieje. Jako osobę, które w związku z tym albo powinna za każdym razem zaspokajać potrzeby partnera, albo tego po prostu nie robi i nie będzie robić.

Jest to przejaw tzw. mitycznego myślenia, tego samego, które w dzieciństwie kazało nam patrzeć na pewnych bohaterów jako dobrych, a pewnych jako złych. Lub które kazało nam patrzeć na życie gwiazdy filmowej jako na wspaniałe, a życie księgowego jako nudne. Lub – w środowiskach rozwojowych – na własną działalność jako na wybawienie, a etat jako na nudną niewolę.

Jednak jesteśmy o wiele bardziej skomplikowani i to, czy komuś naprawdę zależy można wnioskować z obserwacji bardzo wielu działań.

Fakt, że po jednej sytuacji tak łatwo nam się pojawia wielki i smutny wniosek, najczęściej będzie spowodowany aktywacją naszych schematów relacyjnych i ran doświadczonych w rodzinie oraz w poprzednich relacji. Wiele ciężkich przeżyć odcisnęło się piętnem na naszej podświadomości i przy byle okazji włącza się i zaburza widzenie całej sytuacji, projektując różne rzeczy na partnera. Stąd te wszystkie historie, gdzie ktoś z faktu, że zupa była za słona, wnioskuje, że partner nie jest zaangażowany.

To, że tak łatwo jest to poczucie później zaspokoić i puścić w niepamięć poprzedni wniosek może świadczyć o tym, że nie jest to logiczne rozumowanie, tylko uspokojenie schematu pod wpływem emocji. Prawdziwy problem w uleganiu emocjom w ten sposób polega na tym, że gdy uspokoimy się, wierząc, że “jednak mu zależy”, często nie będziemy pracować nad tym schematem, który będzie jak bumerang powracał w każdej kolejnej sytuacji. O ile da się bowiem schemat chwilowo wyciszyć, to nie da się go uzdrowić jednym romantycznym pogodzeniem się.

Rzecz o zaangażowaniu

Niemal zawsze warto więc przyjąć przyjąć podejście “czasem mu/jej na mnie zależy, a czasem bardziej na czymś innym”. Wtedy otwiera się pole do rozmowy, ewentualnie akceptacji tego, że czasem będą pojawiać się inne priorytety, mimo iż partnerowi generalnie na nas zależy. Oczywiście nie zawsze musisz to akceptować i – tak jak pisałem wcześniej – może być tak, że masz zaburzonego partnera i naprawdę jemu nie zależy. Może być też tak, że ogólna wypadkowa priorytetów Twojego partnera/partnerki Ci nie odpowiada – i wtedy można coś z tym zrobić. W skrajnej sytuacji może być też tak, że pojedyncze zachowanie partnera przekroczyło wszystkie możliwe granice i jest dla Ciebie dowodem, że nie macie szans na wspólne, szczęśliwe życie.

Nie chodzi mi też o to, by ignorować zachowania partnera, sądząc że i tak nie dojdziemy do prawdy na temat jego zaangażowania. Przeciwnie, widząc, że nie musimy sprowadzać każdego zachowania do wielkich odpowiedzi tylko do konkretnych kontekstów, możemy łatwiej z nim porozmawiać o konkretach. Łatwiej też będzie mu nas wysłuchać, gdy nie będziemy mu zarzucać, że “nie zależy” – co u wielu osób wywoła szewską pasję.

Wtedy warto coś zrobić z tymi konkretnymi sytuacjami, nie nadając im prostej i ogólnej etykiety. Ani bowiem sytuacja, w której pod wpływem emocji obwiniamy partnera, że mu nie zależy, (gdy zależy), ani gdy naiwnie uspokajamy się, podczas gdy tak naprawdę nie powinniśmy – nie są rozwiązaniem.

Jeśli więc następnym razem po jakiejś sytuacji poczujesz, że partnerowi na Tobie nie zależy, warto założyć, że może Ci się aktywować rana relacyjna i że wyciągasz zbyt wielkie wnioski z pojedynczej sytuacji. Zamiast tego, najczęściej warto porozmawiać o tym konkretnym kontekście i potrzebach, a jeśli te uczucia będą zbyt mocne – popracować ze specjalistą na temat tego schematu.

Coach, trener
Coach, terapeuta transpersonalny i międzynarodowy trener rozwoju osobistego. Robił warsztaty i pracował z ludźmi w USA i 8 krajach Europy. Specjalista z zakresu emocji i relacji. Więcej na temat Tomka możecie dowiedzieć się z jego strony internetowej www.tomaszkwiecinski.pl

Przyłącz się do dyskusji: