Autentyczne przywództwo
Przywództwo kojarzy nam się z bardzo wieloma rzeczami. Chyba najczęściej ta tematyka pojawia się w kontekście korporacji, więc łączymy je z liderami, menadżerami, szefami. Po części słusznie, bo kontekst osadza rozumienie danego słowa, ale to nie jest pełny jego obraz.
„Liderem jest każdy, kto czuje się odpowiedzialny za odnajdywanie i rozwijanie potencjału w sobie, w ludziach, w procesach.” mówi dr Brené Brown. Przywódcami są więc również rodzice, nauczyciele, kierownicy, duchowni, harcerze, wokaliści, aktorzy, politycy, dziennikarze itd. itd. itd. Słowem, na różnych etapach życia prędzej czy później każdy z nas będzie na chwilę, na dłużej albo na zawsze przywódcą. Warto się więc do tej roli przygotować. Zacznijmy od przeglądnięcia czyhających na nas pułapek.
Przywództwo: pierwsza pułapka
Idole. Zupełnie niepotrzebnie pętlimy się w modelach, formatach, przepisach na to, co właściwie oznacza bycie dobrym przywódcą. Czytamy biografie Jobsa, obserwujemy Muska, śledzimy Bransona, komentujemy Merkel, przyglądamy się Ardern a potem próbujemy kopiować ich zachowania, decyzje, sposób działania czy prowadzenia biznesu. W inspirowaniu się nimi nie ma absolutnie nic złego, im więcej wiemy, jak mogą mieć inni, tym lepiej. Aczkolwiek inspiracja przybiera formę karykatury, kiedy próbujemy stać się nimi, a przestajemy być sobą. A przecież zanim jesteśmy liderami, to najpierw jesteśmy ludźmi i każdy ale to każdy z nas jest inny.
Druga pułapka:
Maski. Przywdziewamy maski, bo myślimy, że z ich pomocą zawojujemy świat swoją wersją przywództwa. Myślimy, że maską wkurwionego szefa załatwimy więcej niż byciem sobą. Myślimy, że maską zdystansowanej menadżerki, której „nic nie rusza” zbudujemy autorytet. Myślimy, że maską rubasznego lidera z wszystkim zawsze i wszędzie się dogadamy. Ale maska to maska i ludzie to wyczują.
Trzecia:
Lęk przed oceną. Ta potężna siła sprawia, że stale szukamy akceptacji w innych. Przestajemy być sobą i czerpać siłę z własnej autentyczności, a nasz umysł zajmuje pytanie: Jak zrobić, żeby mnie wszyscy lubili? Jak mówić, żeby mnie wszyscy w zespole akceptowali? Co robić, żeby być lubianym szefem?
Co zrobić, żeby ominąć pułapki?
Żeby nie wpaść w te pułapki proponuję zacząć od samiutkich podstaw. Czyli najpierw poszukać w sobie szczerych odpowiedzi na następujące pytania:
Na koniec tej listy ląduje najważniejsze pytanie: Po co światu moje przywództwo? Co wnoszę sobą? Czego by nie było, gdyby mnie nie było? I to brzmi jak pytanie z kategorii pierdu pierdu duchowe sierdu ale serio… zastanówmy się, po co tu jesteśmy?
No a potem już tylko wystarczy zebrać te odpowiedzi w całość i zobaczyć, na jakim fundamencie mogę budować najmocniejsze i najskuteczniejsze, bo autentyczne przywództwo. A jeśli bardzo chcemy jeszcze poszerzyć perspektywę, to dopiero później wzbogaceniem do tego są różnego rodzaju modele przywództwa, kursy, seminaria czy programy rozwojowe. Ale dopiero potem. Nie wcześniej. Nie zamiast.